W piątek 11 kwietnia nasza szkoła zamieniła się w prawdziwe centrum przygód. O 16:30 rozpoczął się długo oczekiwany Wieczór
z czytadłem, ale ja byłem wcześniej już o 16:00, by pomóc w przygotowaniach. Rozstawialiśmy materace i ustawialiśmy stoły. Atmosfera od początku była przyjemna, wszyscy czuli, że szykuje się wyjątkowy wieczór.
Gdy nastał czas startu, zasiedliśmy na materacach. Zaraz zaczęły się wybory kapitanów drużyn - byłem jednym z nich. Wybierałem jako pierwszy, a walka o najlepszą ekipę była naprawdę ostra! Pierwsza zabawa? Projektowanie okładki dowolnej lektury. Nasza drużyna wybrała Zemstę Aleksandra Fredry. Staraliśmy się, by nasza okładka była oryginalna i kolorowa - rysowaliśmy Cześnika i Rejenta, dodaliśmy pęknięty mur. W międzyczasie organizatorki wywoływały drużyny do krzyżówki, w stylu podchodów po szkolnym korytarzu - my byliśmy drudzy w kolejce. Musieliśmy biegać, by znaleźć ukryte pytania i uzupełnić hasła. To była prawdziwa przygoda! Po zakończeniu obu zabaw wróciliśmy na materace, a prowadzące ogłosiły wyniki. Każdy był gotowy wygrać, bo różnice punktowe między drużynami były minimalne.
Czas na przerwę! Organizatorki ogłosiły 15 minut odpoczynku i miałem 15 minut przerwy od mojej drużyny. Wszyscy rzucili się po sok
i wodę - chwila odpoczynku była niezbędna, bo czekała na nas kolejna atrakcja! Po przerwie każda grupa dostała wykreślankę z 35 ukrytymi bohaterami z lektur. Wszyscy skupili się jak nigdy! Pierwsza grupa oddała kartkę po 5 minutach, zajmując pierwsze miejsce. My niestety skończyliśmy jako ostatni, ale daliśmy z siebie wszystko. Po chwili padły słowa: CZAS NA PIZZĘ!!!. Każdy rzucił się do stołów, gdzie czekały świeżutkie pizze. Sosy do wyboru: czosnkowy, tysiąca wysp i ketchup. Po pysznej przekąsce czas na kalambury. W pierwszej rundzie zgadywaliśmy postacie z lektur niektórzy naprawdę się napocili, pokazując najróżniejszych bohaterów. Druga runda była jeszcze trudniejsza: związki frazeologiczne, które doskonale pamiętam. Jedna z grup zaczęła dominować, ale każdy był gotowy odegrać się. Po wszystkim wszyscy zaczęli pomagać w sprzątaniu.
Mimo zmęczenia nikt nie robił z tego problemu, wręcz odwrotnie. Wieczór zakończył się o 20:00. Podsumowanie? Oczywiście ten wieczór to była przygoda jak ze snów! Zabawa zjednoczyła nas jak nigdy dotąd. Śmiech, pizza i zabawa, kto mógłby o tym zapomnieć? Na pewno nie ja!
Maciej Cieślik 7d
Joomla Gallery makes it better. Balbooa.com








